Karczma na Discordzie Dołącz do naszej grupy na FB!
Strona główna » Wangid1 niespodziewanym triumfatorem! Podsumowanie GWENT Open #8
Esport

Wangid1 niespodziewanym triumfatorem! Podsumowanie GWENT Open #8

Podsumowanie GWENT Open #8

Wczoraj zakończył się pierwszy oficjalny turniej z serii GWENT Masters po premierze GWINTa. Jeśli chodzi o organizację i aranżację turniejów, CDPR stoi na wysokim poziomie, czego pokaz mieliśmy podczas OBT GWINTa, więc ze spokojem ducha mogliśmy obserwować grę najlepszych zawodników. Zapraszam na krótkie podsumowanie turnieju!

Nowe informacje o „Krwawej Klątwie” zaprezentowane na GWENT Open #8 znajdziecie tutaj!


Wyniki


Statystyki

Obraz może zawierać: 1 osoba

Wykonała: Magda Kupicka

Źródło: Nieoficjalna grupa dla graczy


Okiem Beletrysty

Organizacja i stream

Jak napisałem we wstępie, Czerwoni to solidna firma jeśli chodzi o realizację esportowych pojedynków. Oczywiście Openy nigdy nie miały tak bogatej kreacji jak Challengery, więc nie oczekiwałem fajerwerków. Jak się okazuje, pomyliłem się, ponieważ te fajerwerki (oczywiście nie pod względem wystroju areny walk) dostałem, bo działający tryb Obserwatora to kamień milowy w esportowej historii GWINTa. Pomaga on komentatorom śledzić rozgrywkę i bieglej angażować widza w meczowe emocje – świetna sprawa. Do tego sam tryb Obserwatora wygląda naprawdę dobrze wizualnie, choć bardzo ubolewałem podczas streamu nad kwestią kończenia tur przez graczy – poza małą, brązową monetą w środku prawej strony ekranu nie było charakterystycznego baneru potwierdzającego rozpoczęcie tury przez drugiego gracza. To mały niuans, ale w moim odczuciu zlikwidowałby wrażenie ciągłości rundy, która w karciankach wygląda nienaturalnie.

Co do innych rzeczy, bardzo spodobał mi się pomysł zastąpienia klasycznych filmików z autoprezentacjami zawodników na wywiady graczy z Pawłem Burzą – jest to mniej kosztowne w realizacji i po prostu schludniejsze w odbiorze. Ponadto bardzo mnie cieszy pierwszy w historii Openów oficjalny polski komentarz. Duet Azonh i Brzoza zapewnił nam go na dobrym poziomie. Co do angielskiego się nie wypowiem, bo oglądałem tylko polską transmisję, co w sumie wystawia laurkę powyższemu duetowi, który nie zachęcił mnie do przerzucenia się na drugi kanał 🙂

R E K L A M A

Rozgrywka, meta i gracze

Pierwszy turniej w erze Homecoming miał nam dać pierwsze odpowiedzi na wygląd esportowego GWINTa w nowych szatach i zaiste takie otrzymaliśmy. Muszę otwarcie przyznać, że w porównaniu z turniejami w becie, GWENT Open #8 nie wywarł na mnie takich emocji. Czułem się trochę tak, jakbym oglądał turniej szachowy – czuć zmniejszoną dynamikę i mniejsze pole do niespodziewanych sytuacji czy znacznie mniejsze napięcie związane z fazami doboru i mulliganu. Nie oznacza to jednak, że turniej oglądało się jak mistrzostwa świata w grzybobraniu – przeciwnie, podczas rozgrywki jest większe pole do analiz, przewidywania i docenienia zmysłu gry poszczególnych graczy – na nudę nie było miejsca. Oczywiście nie każdy lubi taki rodzaj rozrywki, więc wielu z Was będzie miało na ten temat odmienne zdanie – zapraszam do wypowiedzi w komentarzach!

Meta turniejowa? Głównie pojawiały się potężne decki Midrange (Morvran, Brouver), ale nie brakowało typowych talii na silnikach (Meve, Henselt i bardzo kreatywny Filavandrel od Molegiona), a także przeróżne talie pod combo lub czyste value (Miracle Brany, Crachy czy Duże Potwory). Tak jak w kwalifikacjach do turnieju, znów pojawiał się Sklep na Morvranie, Meve czy Brouverze. Mimo oczywistej potęgi Skellige, nadal zaskakuje mnie fakt, że aż 10 razy zbanowano talie Wyspiarzy! To na pewno świadczy o obecnym stanie tej frakcji, która oferuje fenomenalną stabilność, tempo i implementacje odpowiedzi na gameplan przeciwnika. Co do kart, oczywiście standardowo duo Chironex i Jednorożec na topie w taliach z Shupem i Midrange, więc zapowiedź drugiego nerfa nie dziwi.

Co do graczy, bardzo zaskakującym triumfatorem okazał się Wangid1, który tym świetnym występem rozbudza nadzieje chińskich kibiców na kontynuację wyśmienitego dorobku turniejowego tej nacji, który wypracował przez całą OBT Hanachan. Bardzo solidny występ zaliczył Kolemoen i choć doświadczenie stało po jego stronie to ostatecznie przegrał finał. Co do Polaków to nie mamy prawa narzekać – Kams134 odpadł po bezbarwnym 0:3, ale to młody gracz i to doświadczenie tylko go wzmocni, tym bardziej że ograł go późniejszy mistrz. Molegion po efektownym ćwierćfinale także musiał uznać wyższość Wangida1, choć trzeba powiedzieć o braku szczęścia u Maćka m.in. Z Traheaernem czy timingiem. Tailbot, jak jak Molegion, odpadł w półfinale, lecz po pasjonującym boju z Kolemoenem, który byłby mniej emocjonując, gdyby nie missplay niemca z Seltkirkiem, ale i tak jak na swoje mniejsze ogranie (Damian przyznał, że nie grał tak dużo w drugim sezonie), to może być usatysfakcjonowany ze swojego występu.

Podsumowując

GWENT Open #8 to ważne wydarzenie dla nas wszystkich. Mnóstwo leeków związanych z pierwszym dodatkiem do gry, tryb Obserwatora czy obraz pierwszej mety turniejowej dają nam obraz esportowego oblicza GWINTa, które choć jeszcze nie idealne, to ze świetną bazą na przyszłość, która na pewno będzie rozwijana w odpowiednim kierunku. Pozostaje czekać na GWENT Challengera #5 i Word Mastersy!


Prośby Karczmarza

I jak znajdujecie najnowszy wpis w Karczmie? Co japę rozdziawia? Tak, do Ciebie mówię! Podjadłeś? Popiłeś? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego? No! To bardzo dobrze, a teraz bądź tak miły i doceń starania starego Karczmarza dołączając do naszej wesołej kompanii! 

R E K L A M A
zvr
Twoja reakcja
  • Henryk Kwiatek

    Duet komentatorów na wysokim poziomie, a ich heheszki też nieźle wyszly. Brzoza elegancko komentowal, wysoki poziom.

  • Hombre

    Pytanie do tych co śledzili rywalizację w sobotę i niedzielę. Cały open miał tak słabą oglądalność? Oglądałem angielskojęzyczny stream i wbiłem tylko na finał ale jak zobaczyłem widownię rzędu 8,8k to muszę przyznać, że byłem lekko zdziwiony. To chyba najsłabszy wynik w historii oficjalnych turniejów z Gwinta.

  • Grumsh

    Dlaczego nie zaatakowanie Seltkirkiem to jest missplay? Tailbot miał jedną jednostkę za 12 i trzy jednostki po 4 na boardzie więc Seltkirk wyciągał max 4 punkty atakując (dokładnie reprezentował 10 punktów bo sam miał 6 i zadawał 4). Nenneke to jest 6 punktów własnych + 3 wzmocnienia + 3 combo od tridamskiego – razem 12 punktów. Ocvist rzucony w przedostatnim ruchu zadał 8 punktów ale gdyby Seltkirk zniszczył jednostkę zadałby 7 + 5 swoich punktów razem 12 + jako że ma 5 a nie 6 punktów to wiedźma straciłaby jeszcze 1 punkt na obrażeniach. Jak dla mnie to było świadome posunięcie Kolemoena żeby nie zaatakować Seltkirkiem robiącym 4 punkty po to tylko żeby wyciągnąć od Tailbota wiedźmę która mogłaby zabić Nenneke albo Ocvista.

    • Kashim_94

      W końcu ktoś to zauważył! Dziękuję ci, bo już straciłem wiarę w ludzkość. Wszyscy tak chętnie wypowiadają się nt. „missplayów” popełnionych na tym turnieju, jakby to oni byli pro graczami, a Kolemoen czy inni uczestnicy byli casualami, których rekordem jest dojście do 12. rangi.

  • Granie Z Jajem

    >Zdziwił mnie trochę mały rozmach turnieju niż zwykle, ale może i dobrze w końcu to open nie challenger. Poza tym faktycznie przy oglądaniu jakoś nie czuć było tych emocji co wcześniej, bardziej przewidywalna gra była i mniej akcji… zabawnych ;> Moim zdaniem Wangid1 wygrał zasłużenie. Miał najciekawiej ułożone talie, które sam po wypróbowaniu mogę stwierdzić, że mają siłę ;] Zaskoczeniem była królowa u potworów i każdy pewnie z uśmieszkiem olał ją a ona okazała się potężna! 😀 Gratulację wygranemu, niech tylko angielski ćwiczy 😉

Cześć!

Sign in

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zamknij
z

Ładowanie...