Karczma na Discordzie Dołącz do naszej grupy na FB!
Strona główna » Mój powrót do Gwinta – jak to wygląda? (Credo)
Publicystyka

Mój powrót do Gwinta – jak to wygląda? (Credo)

Postanowienie

Jak wiecie lub nie, w Nowym roku postanowiłem wrócić do aktywnego grania w Gwinta. W skrócie – moja nieobecność jako aktywnego gracza spowodowana była tak zwanym „tiltem” na grę, jak i na same zmiany wprowadzone przy wyjściu gry z fazy beta. Więcej o tym przeczytacie jednak tutaj, ponieważ nie o tym dzisiaj. Dzisiaj chciałbym porozmawiać na temat owego powrotu. Czy się udał? Czy gra sprawia mi przyjemność? Czy przyzwyczaiłem się i zaakceptowałem wprowadzone zmiany? O tym i nie tylko w dzisiejszym tekście!


Zły dobór terminu

Jak się okazało styczeń i początek lutego to nie najlepszy okres na powrót do gry, no, przynajmniej dla studenta. Pochłonął mnie największy rzeźnik uczelniany, czyli sesja. Większość stycznia spędzałem w pracy i nad książkami, a samego kompa odpalałem rzadko. Przeważnie tylko po to, aby szybko nadrobić braki w ulubionych serialach. Złapałem tak zwanego „lenia” na jakiekolwiek gry. Nie mówię, że nie grałem wcale, ale jednak było to stosunkowo mało względem innych miesięcy. Teraz kiedy największy koszmar studenta dobiegł końca, wracam do ogólnego zwiększania spędzania mojego czasu przy komputerze.


Czas w grze

O ile w styczniu Gwinta odpaliłem kilka razy, tak w lutym coraz częściej zaczynam myśleć o tej grze w kategorii „jak wrócę z pracy, to odpalę sobie karty”. Niestety, podobnie jak w styczniu, tak i w obecnym miesiącu nie są to zbyt długie sesje. Przy grze spędzam maksymalnie 1 godzinę, po tym czasie zaczyna mnie męczyć, nużyć i coraz częściej irytować. Muszę przyznać, że jest lepiej, niż było zaraz po przyjściu tego momentu, w którym zdecydowałem się porzucić aktywne granie, jednak nadal nie jest to urokliwy Gwint przed wyjściem z fazy beta.


Minusy

  • Liderzy – jeśli z początku ta zmiana mi się podobała, bo była czymś nowym, tak w obecnej chwili, jak i w momencie zaprzestania gry, nie jestem w stanie tego do końca zaakceptować. Wiem, wiem, zaraz pojawią się komentarze jak to stary dziad, jeśli chodzi o czas spędzony w grze, przed zmianami narzeka, ale nie zrozumcie mnie źle, nowi gracze z całą pewnością mogą pokochać liderów w takiej formie. Ja niestety widziałem więcej niż oni i po prostu stara forma bardziej mi się podobała.
  • Artefakty – jeden z głównych powodów, który zadecydował o porzuceniu gry. Nic nigdy w grach nie denerwowało mnie tak mocno, jak, -przepraszam za wyrażenie – te cholerne Artefakty. Wiem, wiem, ostatnio zostały trochę zbalansowane, jednak i teraz najczęściej tilt na grę pojawia się po kilku grach z rzędu na wspomniane wyżej Artefakty.
  • Obcięcie jednego rzędu na stol e– od samego początku najbardziej obawiałem się tej zmiany, łudziłem się jednak, że do dwóch rzędów idzie przywyknąć. Owszem idzie i nie jest męczący sam fakt, że są tylko dwie linie, ale świadomość tego, że jest to skrócenie potencjału gry. Nie oszukujmy się, podział na trzy linie byłby bardziej wymagający oraz wymagałby więcej myślenia, za co kiedyś najbardziej ceniłem Gwinta.
  • Card Advantage – mogę się mylić, ponieważ może gram za krótko i nie zdaje sobie jeszcze sprawy z potęgi CA, ale według mnie nadal nie jest ona tak istotna, jak w czasie bety.

Każda moneta ma dwie strony, dlatego przejdźmy do rzeczy, które mi się podobają:

Plusy

• Wydaje mi się, że Redzi w końcu obrali cel i go realizują, idą w tę stronę, którą zaplanowali, mimo dużej ilości negatywnych opinii. Kiedyś wyglądało to tak, że Czerwoni dodawali coś nowego, pojawiał się hejt na Reddicie, Redzi zmieniali to w mniejszym, lub co gorsze w większym stopniu. Wyglądało to trochę jakby deweloperzy byli chorągiewką na wietrze i szybko zmieniali plany na grę. Teraz wygląda to stabilniej, chociaż niekoniecznie mi się wszystko podoba, to i tak cieszę się z obecnej sytuacji.
Pomysły na nowych liderów, nowe karty – nie oszukujmy się gry po pewnym czasie stagnacji, braku dodawania nowych kart etc. stają się nudne i za bardzo przewidywalne, no, bo ile razy można robić non-stop to samo? Sama świadomość braku zmian, dodatków wpływa na psychikę gracza i po pewnym czasie staje się męcząca. Dlatego bardzo cieszę się, że Redzi dodali nowych liderów i mają zamiar niedługo wypuścić dodatek.


Podsumowanie

Powrót do Gwinta okazał się dobrą decyzją, bo czułem, że mi tego brakuje. Jednak nadal nie wszystkie zaimplementowane zmiany po wyjściu z bety mi odpowiadają i nie wiem, czy kiedykolwiek się to stanie. Cieszę się z tego, co mam, czyli od 0,5-1h grania w grę, przy której kiedyś spędzałem po 4-5h. Wszystko się zmienia, zmieniło się i to. Czekam na dodatek, może wtedy zacznie mi się przyjemniej grać, jednak nie nastawiam się na to. Dziękuje, że dotrwaliście do końca i zapoznaliście się z marudzeniem starego gracza ze starej bety. Życzę Wam dobrego dnia!

R E K L A M A

Prośby Karczmarza

I jak znajdujecie najnowszy wpis w Karczmie? Co japę rozdziawia? Tak, do Ciebie mówię! Podjadłeś? Popiłeś? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego? No! To bardzo dobrze, a teraz bądź tak miły i doceń starania starego Karczmarza dołączając do naszej wesołej kompanii! 

R E K L A M A
zvr
Twoja reakcja
  • pytonznadwisly

    Artykuł cienki niczym sik pająka. Treści w nim tyle co kot napłakał – to jest zwykły post z forum / reddit’a.
    C’mon Gwin24.pl, you can do better than this. No chyba, że celowo idziecie w stronę pudelka/reddita.

    • Credo

      Nie wiem dlaczego sądzisz, że idziemy w stronę pudelka. Chciałem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami z powrotu do gry, nie wiem co w tym złego, ale z chęcią się dowiem. Jeśli możesz daj mi jakiś konkretniejszy feedback 😉

  • deRenald

    „Cieszę się z tego, co mam, czyli od 0,5-1h grania w grę, przy której kiedyś spędzałem po 4-5h.”
    Chyba nie ma lepszego podsumowania „dobrej zmiany HC”.

    You’re tilted ? I’m jammed 🙂
    Pozdro dla Gwintowego beciarza bo to gatunek na wymarciu 😉

    • Credo

      Nie odbierz tego jako wyznacznik czasu jaki gracze spędzają przy Gwincie. Być może tylko mi nie leży gra od czasu zmian. Myślę, że nowi gracze, którzy nie grali za czasów bety pokochają grę, ja po prostu za dużo widziałem i wcześniejsze wersje bardziej mi przypadły do gustu.

      • deRenald

        Ale to jest właściwy wyznacznik czasu, jaki należy przy HC spędzać dla ludzi, którzy grali w Gwinta 🙂 Nie tylko Tobie gra nie leży i pod ostatnim zdaniem podpisuję się w całości: „Za dużo widziałem i wcześniejsze wersje bardziej mi przypadły do gustu”.

        Otóż to. Mi na tyle wcześniejsza wersja bardziej przypadła do gustu , że na nową nie mogę patrzeć. Ale każda żałoba się kiedyś kończy, więc i Gwint jest już coraz dalszym wspomnieniem.

  • Matrix028

    Z tymi artefaktami to przesada – nie ma ich aż tak dużo. Poza tym zawsze można grać jakiś miotaczy.

    • Credo

      Być może jestem przewrażliwiony ale nigdy nic w tej grze nie irytowało mnie bardziej niż artefakty, dlatego jak zagram na nie 3 razy z rzędu, to jak to się mówi, ręce mi opadają 😉 Ale jest ich mniej niż było to muszę przyznać.

      • Tomasz Brzęczyszczykiewicz

        Wyrzuc z talii karty niszczace artefakty to bedziesz na nie rzadziej trafial 😉

  • Tomasz Brzęczyszczykiewicz


    – nie oszukujmy
    się gry po pewnym czasie stagnacji, braku dodawania nowych kart etc.
    stają się nudne i za bardzo przewidywalne, no, bo ile razy można robić
    non-stop to samo? Sama świadomość braku zmian, dodatków wpływa na
    psychikę gracza i po pewnym czasie staje się męcząca. Dlatego bardzo
    cieszę się, że dodali nowych liderów i mają zamiar niedługo wypuścić dodatek.”

    Ostatni duzy update z kartami jaki Redzi wypuscili to byl grudzien 2017. Tak to nie pomylka. HC wyszedl w pazdzierniku 2018. Chyba, nie chce mi sie sprawdzac, ale w HC jest mniej kart niz w bylo w OB. Zaplanowany jest pierwszy dodatek HC na marzec 2019 rok. Podobnie jak drzewka sezonowe. Ja tutaj nie widze zadnego pozytywu, Redzi po prostu nie mieli pomyslu jak pociagnac te gre dalej w OB i poki co nadal go nie widac. Ciekawe czy Lord Slama dlugo posiedzi na swoim stanowisku, bo to chyba jedno z najbardziej goracych krzesel w CDPR ;P

    • maciek

      Zadziwię pewnie wielu (w tym siebie). Obecnie w grze jest 497 kart (wliczając dowódców).
      Według spisu z gwentdb https://www.gwentdb.com/cards?filter-display=1 w open becie było ich 480 (również wliczając dowódców).

      Tym ciekawsze jest dość częste wrażenie „mniejszej puli kart”. Czy to wina dwóch kopii brązów na talie?

      Albo przez to, że wiele jednostek poprzemieniano w karty specjalne?

      A może tego, że karty bardzo często robią dokładnie to samo (tylko z odwrotnym wektorem)?

      Na koniec rozważań pozostawiam oczywistą oczywistość jaką jest pula grywalnych/grywanych kart w top tierowych taliach.

  • Tomasz Brzęczyszczykiewicz

    Postanowielm zagrac jakas poranna partie jak to mam w zwyczaju gdy mam dzien wolny. Mam range 14…….Jest godzina 9.25 zalaczam gre……czekam kilka minut na przeciwnika….potem reset i znowu szukanie itd kilka razy. 2 resety gry….jedno sprawdzenie czy net dziala…..Godzina 9.43 Poddalem sie. Tak wygladal moj dzisiejszy powrot do Gwinta, po tym jak zagralem wczoraj 5 gier…..

  • Martinezik

    Cóż- mój powrót do Gwinta wygląda dość podobnie – gram 1-5 partyjek dziennie, a właściwie nie codziennie… Fakt, że nigdy nie grałem aż tak „nałogowo” z braku czasu – w sezonie najwięcej miałem rozegranych chyba 190 meczy rankingowych. Teraz sezon zamykam w okolicach 40-50 meczy rankingowych. Trochę na casualu. Od początku HC rozegrałem 8 meczy w trybie Areny. Muszę przyznać, że teraz gra mi się i tak lepiej niż tuż po wejściu HC (mulligany i artefakty w listopadzie/grudniu tak mnie wkurzały że przestałem grać) – teraz, głównie po zmianie mulliganów – czasem nawet fajnie mi się gra. Może jeszcze nie wszystko stracone? Może kolejne miesiące przyniosą dalszą poprawę – kto wie? Tylko czy graczom, którzy porzucili rozgrywkę będzie się chciało wracać? Jak już kiedyś pisałem – Gwinta w Open Becie w skali od 1-10 oceniałem na 9,5; po wejściu HC to była „słaba czwórka”. Teraz oceniam go gdzieś na 6,5 punktu. Nie tracę nadziei, że jeszcze się to poprawi. Ale póki co – gram zdecydowanie rzadziej niż kiedyś…
    Pozdrowionka dla „Gwintowników” 😉

  • Samix

    „nowi gracze z całą pewnością mogą pokochać liderów w takiej formie. ”
    Jestem starym graczem i nowa forma liderów też mi się podoba 😉

    ” Ja niestety widziałem więcej niż oni i po prostu stara forma bardziej mi się podobała.”
    „ale świadomość tego, że jest to skrócenie potencjału gry”
    „według mnie nadal nie jest ona tak istotna, jak w czasie bety.”

    Czyli w skrócie – minusem Gwinta jest to, ze jest inny niż w becie i to Ci się nie podoba. Nie trzeba próbować na siłę tworzyć „sensownej” argumentacji gdy w rzeczywistości prawie każdy „argument” można sprowadzić do „jest to minus, bo w becie było inaczej i nie mogę się przyzwyczaić”.

    „Nie oszukujmy się, podział na trzy linie byłby bardziej wymagający oraz wymagałby więcej myślenia, za co kiedyś najbardziej ceniłem Gwinta.”

    Pod koniec bety było to najbardziej widoczne. W przypadku większości talii nie miało znaczenia gdzie wrzuciłeś kartę. W przypadku większości talii i tak grało się głównie w 1-2 rzędach.

    Obecne 2 rzędy są jedynie problematyczne ze względu na karty, które mają efekt działania na cały rząd.

    • Marcin

      Oj niepotrzebny atak bez próby zrozumienia autora tekstu, nie ma co się denerwować on tylko wyraził swoją opinie. Ja go doskonale rozumiem bo mam podobnie i mogę Ci wytłumaczyć co mógł mieć na myśli(a tak naprawdę co ja mam myśląc „ech, też tak mam…”).

      1. Co do tego że więcej widział i dlatego mu się nie podoba to co jest teraz: Gwint na początku swojego istnienia był bardzo szaloną grą, na stole się cuda działy, było mnóstwo potężnych kart. Pogoda była mocna w cholere co było fajne, moim zdaniem tam było dużo więcej miejsca na blef, wiadomo było które karty są obecnie w mecie, i jak ktoś grał dajmy na to Potworami i np miał Kejrana to bał się, że przeciwnik ma odzłacanie i pogodę, ja odzłacania nie miałem, ale byłem prawie przekonany że przeciwnik gdzieś tam chowa Kejrana który może jednym ruchem wygrać całą grę, kartę można było zagrać tylko w jedno miejsce chyba że się grało elfami. Więc blefowałem i rzucałem deszcz(czyli pogodę na ostatni rząd) więc przeciwnik się bał zagrać kejrana bo mogłem go odzłocić i wtedy siła spadała mu do 1. Przeciwnik długo czekał z kejranem a ja w tym czasie ubijałęm albo zbijałem siłę jednostek na których mógłby kejranem zrobić combo. Podobnych sytuacji było mnóstwo – choćby jeszcze pozostając w temacie Kejrana, odzłocenie go tuż przed pasem bo był jedną z 3 jednostek jakie się miało i liczyło się na farta, że to właśnie on przejdzie na następną rundę z siłą 30+ (raz mi się udało nawet kejrana z siłą ponad 90 na następną rundę przenieść :D) i że przeciwnik nie ma pożogi, albo właśnie chciało się tym zagraniem wymusić zagranie pożogi na przeciwniku bo chciało się zagrać jakieś combo które łatwo mogło zostać spalone przez pożogę w następnej rundzie. Przeciwnik wtedy miał wybór, albo zakłada, że Kejran nie przejdzie i zostawia pożogę bo gdy przejdzie na następną rundę to jeśli nie ma mega kart na ręce a przeciwnik crapu to ggwp, albo pali Kejrana i w następnej rundzie naraża się na to, że przeciwnik będzie miał jakąś mocną niezłotą kartę, której nie będzie mógł nic zrobić (no ale czy przeciwnik mógłby mieć coś mocniejszego niż Kejran w swojej talii, i czy mu to doszło hmm… zaryzykować czy nie). Było mnóstwo takich mocnych zagrań przed którymi można było się dość łatwo bronić, o ile się mądrze talie zbudowało, ale właśnie czasem dzięki takiemu blefowi można było przeciwnika zmylić i zużył ważną obronę na obronienie się przed Twoim blefem. Dziś rozgrywka nie budzi aż takich emocji, nie u ludzi którzy doświadczyli wczesnej bety. Teraz w porównaniu do tamtej gry ta się wydaje bez wyrazu, mocno spłaszczona i pozbawiona tego szaleństwa i blefu.

      2. Podział na 3 linie był wspaniały w czasach gdy pogoda była mocna i karty można było kłaść tylko na konkretnej linii, grałeś na scoiatael i masz peirwszy ruch? Wiesz, że w modzie ostatnio krasnale są, rzucasz mróz na pierwszy rząd, niech się przeciwnik boi jakiegoś gówno removala co mu zniszczy krasnala jak tylko go tam postawi, przeciwnik zagrał pogodę? Oho, teraz już mam pewność że to krasnale, a może blefuje? Gram drugi mróz(oczywiście zarówno na jego jak i na swój rząd bo tak działała pogoda kiedyś), Oho jednak przeciwnik blefował nie ma krasnali, zagrywa coś silnego na drugi rząd a ja sam sobie przeszkodziłem i teraz dopóki nie będę miał czystego nieba to strach coś kłaść do pierwszego rzędu.

      Gracze którzy zaczęli od późnej bety, albo od HC nawet nie wiedzą jak ta gra kiedyś wyglądała. A jak to mówią, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. I to autor miał na myśli. Bo mnie bardzo szkoda jak ta gra się zmieniła od tego jak wyglądała na początku. Zagrałbym z chęcią we wczesnobetowego gwinta. Wydałem na tę grę setki złotych, a dziś mi się nawet włączać nie chce mimo że mógę mieć teraz 90% jeśli nie 100% kart w tej grze. I nawet nie chodzi o to że skoro mogę mieć wszystkie karty to po co grać, bo posiadanie coraz to nowszych kart nie było dla mnie aż taką motywacją. Sama rozgrywka mnie bardzo emocjonowała. Dziś tak po prostu nie jest.

    • Marcin

      Oj niepotrzebny atak bez próby zrozumienia autora tekstu, nie ma co się denerwować on tylko wyraził swoją opinie. Ja go doskonale rozumiem bo mam podobnie i mogę Ci wytłumaczyć co mógł mieć na myśli(a tak naprawdę co ja mam myśląc „ech, też tak mam…”).

      1. Co do tego że więcej widział i dlatego mu się nie podoba to co jest teraz: Gwint na początku swojego istnienia był bardzo szaloną grą, na stole się cuda działy, było mnóstwo potężnych kart. Pogoda była mocna w cholere co było fajne, moim zdaniem tam było dużo więcej miejsca na blef, wiadomo było które karty są obecnie w mecie, i jak ktoś grał dajmy na to Potworami i np miał Kejrana to bał się, że przeciwnik ma odzłacanie i pogodę, ja odzłacania nie miałem, ale byłem prawie przekonany że przeciwnik gdzieś tam chowa Kejrana który może jednym ruchem wygrać całą grę, kartę można było zagrać tylko w jedno miejsce chyba że się grało elfami. Więc blefowałem i rzucałem deszcz(czyli pogodę na ostatni rząd) więc przeciwnik się bał zagrać kejrana bo mogłem go odzłocić i wtedy siła spadała mu do 1. Przeciwnik długo czekał z kejranem a ja w tym czasie ubijałęm albo zbijałem siłę jednostek na których mógłby kejranem zrobić combo. Podobnych sytuacji było mnóstwo – choćby jeszcze pozostając w temacie Kejrana, odzłocenie go tuż przed pasem bo był jedną z 3 jednostek jakie się miało i liczyło się na farta, że to właśnie on przejdzie na następną rundę z siłą 30+ (raz mi się udało nawet kejrana z siłą ponad 90 na następną rundę przenieść :D) i że przeciwnik nie ma pożogi, albo właśnie chciało się tym zagraniem wymusić zagranie pożogi na przeciwniku bo chciało się zagrać jakieś combo które łatwo mogło zostać spalone przez pożogę w następnej rundzie. Przeciwnik wtedy miał wybór, albo zakłada, że Kejran nie przejdzie i zostawia pożogę bo gdy przejdzie na następną rundę to jeśli nie ma mega kart na ręce a przeciwnik crapu to ggwp, albo pali Kejrana i w następnej rundzie naraża się na to, że przeciwnik będzie miał jakąś mocną niezłotą kartę, której nie będzie mógł nic zrobić (no ale czy przeciwnik mógłby mieć coś mocniejszego niż Kejran w swojej talii, i czy mu to doszło hmm… zaryzykować czy nie). Było mnóstwo takich mocnych zagrań przed którymi można było się dość łatwo bronić, o ile się mądrze talie zbudowało, ale właśnie czasem dzięki takiemu blefowi można było przeciwnika zmylić i zużył ważną obronę na obronienie się przed Twoim blefem. Dziś rozgrywka nie budzi aż takich emocji, nie u ludzi którzy doświadczyli wczesnej bety. Teraz w porównaniu do tamtej gry ta się wydaje bez wyrazu, mocno spłaszczona i pozbawiona tego szaleństwa i blefu.

      2. Podział na 3 linie był wspaniały w czasach gdy pogoda była mocna i karty można było kłaść tylko na konkretnej linii, grałeś na scoiatael i masz peirwszy ruch? Wiesz, że w modzie ostatnio krasnale są, rzucasz mróz na pierwszy rząd, niech się przeciwnik boi jakiegoś gówno removala co mu zniszczy krasnala jak tylko go tam postawi, przeciwnik zagrał pogodę? Oho, teraz już mam pewność że to krasnale, a może blefuje? Gram drugi mróz(oczywiście zarówno na jego jak i na swój rząd bo tak działała pogoda kiedyś), Oho jednak przeciwnik blefował nie ma krasnali, zagrywa coś silnego na drugi rząd a ja sam sobie przeszkodziłem i teraz dopóki nie będę miał czystego nieba to strach coś kłaść do pierwszego rzędu.

      Gracze którzy zaczęli od późnej bety, albo od HC nawet nie wiedzą jak ta gra kiedyś wyglądała. A jak to mówią, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. I to autor miał na myśli. Bo mnie bardzo szkoda jak ta gra się zmieniła od tego jak wyglądała na początku. Zagrałbym z chęcią we wczesnobetowego gwinta. Wydałem na tę grę setki złotych, a dziś mi się nawet włączać nie chce mimo że mógę mieć teraz 90% jeśli nie 100% kart w tej grze. I nawet nie chodzi o to że skoro mogę mieć wszystkie karty to po co grać, bo posiadanie coraz to nowszych kart nie było dla mnie główna motywacją. Bardziej się cieszyłem ta gra blefowania.

  • Marcin

    Ależ ten disqus jest marny, 3 dni temu napisałem komentarz na 50 linijek pewnie, został oznaczony jako spam przez disqus i po odwołaniu i napisaniu na ich support dalej wisi jako spam, czemu? Bo za dużo znaków nowej linii miał xd. Jak się ładnie formatuje tekst to disqus oznacza to jako spam. Spróbuję jeszcze raz.

Cześć!

Sign in

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zamknij
z

Ładowanie...