Karczma na Discordzie Dołącz do naszej grupy na FB!
Strona główna » Klepsydra Gauntera #2 – Ta ostatnia niedziela… Z czego zapamiętam betę Gwinta?
Publicystyka

Klepsydra Gauntera #2 – Ta ostatnia niedziela… Z czego zapamiętam betę Gwinta?

Klepsydra Gauntera

„Czas nie zwalnia, czas nie chybia,
Każda wieczność niczym chwila, mija,
W tarczę ze wskazówkami,
Leci kolejna łyżka,
Kto ją rzucił bezwstydnie?
Pan Lusterko, niechybnie!”

Mam nadzieję, że tym fikuśnym wierszykiem, obecny tutaj Gaunter O’Dimm nieco rozgonił posępną atmosferę pod sceną… No, widzę, widzę, nie wszystkim się spodobało. Ale, ale, nie stworzono jeszcze rzeczy, która by wszystkim pasowała! A właśnie, w odniesieniu do gustów gawiedzi… Jak tam się Wam nowy Gwint podoba? Bo z tego, co moje bystre oczy dostrzegły, to więcej jest zadowolonych, niźli niezadowolonych. Prawda to, czy nasz przyjaciel O’Dimm tą swoją zieloną mgiełką widok mi zmącił?

No nic, odpowiedzi się raczę doczekać później, bo teraz trza się naszym zmarłym zainteresować! Trzeba starego Gwinta upamiętnić z honorami! Kufle w górę, niech ta niedziela będzie niedzielą pamięci dla staruszka!

Zachęcam wszystkich do napisania swoich najciekawszych wspomnień z bety Gwinta w komentarzu pod tym artykułem – jeśli zbierze się wystarczająca ilość fajnych wpisów, to możemy zrobić z tego kapsułę czasu w formie oddzielnego artykułu – na pamiątkę 🙂


Z bety Gwinta zapamiętam…?

Walkę o przewagę w kartach

Pierwsza wspominka, a już kontrowersje, co? Możliwość wywalczenia sobie przewagi w kartach w grze, która pozwala na zagranie tylko jednej karty w trakcie tury, otwiera wielkie możliwości taktyczne. Najlepsze wspomnienia z tym związane mam oczywiście z zamkniętej bety. O sposobach na stworzenie takiej przewagi pisałem już w ostatniej Podróży Avallac’ha, więc tutaj nie zamierzam ponownie tłumaczyć, na czym to polegało w tamtym czasie.

Kultowe CA było podstawowym elementem świetności starego Gwinta. Nie chodzi mi tu konkretnie o realizację, a o samo założenie i pomysł stworzenia takiej furtki. Walka o CA dodawała przysłowiowe drugie dno do gry – gracze mogli poświęcić punkty, tempo i zwycięstwo w jednej rundzie (mowa o szpiegusach dobierających), aby uzyskać kontrolę i lepszą pozycję w dalszej części meczu. Szczególnie komponowało się to z tożsamością Skellige, które zazwyczaj oddawało jedną z rund za szpiegów, aby w ostatniej zameldować się z napakowanymi jednostkami, wspieranymi przez Wielkie Koło Gorliwych Wyznawczyń Freyi.

R E K L A M A

Możemy się teraz kłócić jak goście z mema American Chopper, że „hej, jak można to pozytywnie wspominać, przecie to rakowe Skellige OP wtedy było” – wcale temu nie przeczę, jak wyżej napisałem, podobał mi się sam koncept – realizacja leżała, ponieważ nie było talii poza Pożerką (która i tak dostawała D-Bombę/Pogodę na twarz przy CA przeciwnika i tyle), które dawałaby radę bez CA narzucić tempo w R2 i wygrać, karając przeciwnika, czym polaryzowałaby metę. Poza tym w moim odczuciu trzeba byłoby przemodelować gruntownie core rozgrywki, aby CA było zbalansowane – za dużo było z tym roboty i nerwów, więc nie dziwota, że twórcy zaczęli się z tego wycofywać. Mimo wszystko, piękne wymiany szpiegów, zawzięta walka o jak najlepszy outcome i blefowanie z przeciwnikiem w tym aspekcie było po prostu czymś nowym, unikatowym i ekscytującym. Będzie mi brakować.

Zdolności pasywne frakcji

Pasywki to jeden z tych pomysłów, dla których pokochałem Gwinta. Zbudowanie frakcyjnej tożsamości było po prostu fenomenalnym sposobem na przyciągnięcie graczy z innych karcianek, dla których było to coś zupełnie nowego. W Hearthstone czy MtG tożsamości klas/kolorów budowały konkretne karty (w przypadku tego pierwszego tytułu jeszcze Hero Power) – tutaj do kart dodano coś ekstra, co było klimatyczne i pasujące do charakteru rozgrywki dwóch armii, która ma swoje unikalne atuty i taktykę.

Nie można jednak patrzeć na pasywy przez różowe okulary czy nostalgiczne szkiełko – same umiejętności frakcyjne były po prostu absurdalnie mocne i nierówne. Nie zamierzam się nad tym rozwodzić, bo już o tym wspomniałem w ostatniej Klepsydrze. O ile na początku jarałem się tym rozwiązaniem jak Rzym za Nerona, o tyle pod koniec CBT stałem się ku temu sceptyczny, ponieważ pasywki mogły przechylić szalę zwycięstwa w kilku specyficznych matchupach praktycznie zawsze na korzyść jednego z graczy. Nie sądziłem jednak, że na premierę Otwartej Bety pasywy zostaną całkowicie usunięte – spodziewałem się raczej ich zmiany, przebudowy, czegokolwiek. Cóż, kolejny oryginalny pomysł poszedł do kosza – znów zawiodła realizacja.

Klimat

Za co kochamy książki Andrzeja Sapkowskiego i gry CD Projekt RED? Za wielowymiarowe postacie i atmosferę otaczającego ich świata, którą można poczuć z każdą wizytą w Velen lub Novigradzie czy z każdym przeczytanym rozdziałem „Chrztu Ognia”. Dzięki temu łatwiej było nam wejść w skórę Gerwazego, który musiał stosować specjalne techniki walki z maszkarami typu Mglak, Ghul czy Bies, aby nie zostać poturbowanym i pogryzionym.

W Gwincie zostało to oddane równie wiernie – Mglaki rosły, gdy były we Mgle, Maszyny były całkowicie niezdolne do walki w błocie, zaś nilfgaardzcy szpiedzy mogli przejść na prawidłową stronę po wypełnieniu swojego zadania, przywołani przez cesarza lub powieszeni za granie na dwa fronty przez generała Coehoorna. To samo z rzędami – Trebuszety czy Mangonele były ustawiane w rzędzie Oblężniczym, aby wykorzystać siłę odrzutu i zasięgu. Strzelcy musieli ustawić się w środku, osłaniając piechotę, która szła na bezpośrednie starcie wręcz. Stół Gwinta zamieniał się w prawdziwe pole walki, mimo, iż otoczka była karczemna i prosta. Do stworzenia klimatu wystarczały rzędy i umiejętności kart – resztę załatwiała wyobraźnia.

Ten nieskazitelny klimat miał dla mnie szczególne znaczenie i pozwolił mi zakotwiczyć w Gwincie na dłużej. Mało która karcianka mogła mnie tak wciągnąć swoją wyrazistą otoczką. Każda kolejna potyczka czy ranked był dla mnie osobną bitwą. Mogłem wybrać armię, która najbardziej odpowiadała mojej strategii czy upodobaniom. Niestety, nie przetrwało to do teraz. W konającym Gwincie każda z frakcji jest praktycznie taka sama – różni się jedynie artami i słowami kluczowymi + pozostało jeszcze kilkanaście pomysłowo zaprojektowanych kart.

Jak podejście do klimatu się zmieniło – wszyscy widzimy, patrząc na konającego starca. Mglaki giną we Mgle, a Trebusze można zagrać w rzędzie walki wręcz. Pole bitwy zmieniło się w krainę cukierkowego absurdu.

Turnieje

Realizacja esportowych eventów to po prostu złoto, jak to mawiają internauci. Nawet turnieje rangi Open, które były znacznie uboższe od Challengerów w realizacji show, bronią się wysokim poziomem gry uczestników. Same Challengery to absolutnie najwyższy poziom oddania klimatu i przygotowania. Na żadnej transmisji z turnieju esportowego nie bawiłem się tak dobrze, jak na Challengerze drugim czy trzecim! Te cosplaye, te scenki między meczami – widz czuje, że bierze udział w prawdziwym wydarzeniu, a nie tylko przygląda się, jak dwóch graczy wykłada karty na stół. Jak się okazuje, karcianki mogą być atrakcyjne do oglądania – wystarczy szczypta pasji!

Ciężko mi będzie zapomnieć te wielkie triumfy, sensacyjne zagrania czy niefortunne wpadki graczy. Oby scena turniejowa bez szwanku i uszczerbku przeszła z bety do nowego Gwinta!

Podobny obraz


Do kolekcji dusz dodałbym…

Ekonomię

Redzi pokazali, że można zrobić grę free-to-play, która naprawdę jest free-to-play. Nie dociskają gracza do ściany i nie krzyczą z megafonu prosto w twarz: „Jak chcesz coś wygrać w tej grze, to wydawaj kasę, bo nie nadążysz za innymi”, tylko otwierają drzwi, odsuwają krzesełko, dają kufel piwka i pozwalają mu rozgościć się w swoim przybytku. Gracz może po prostu skupić się na grze i przeć do przodu, bez zamartwiania się o to, czy będzie mógł coś ugrać bez wydawania kroci. Nie potrzebuje nawet mowy motywacyjnej Michała Karmowskiego. Czy casual, czy pros, czy koneser, czy poszukiwacz wyzwań – każdy mógł spróbować swoich sił w Gwincie, bez znacznego uszczuplania domowego budżetu. W nowym Gwincie ekonomia zostanie podtrzymana i trochę odświeżona, więc powodów do obaw nie dostrzegam.

Łyżka w oku

MIDWINTER UPDATE

Jedyna rzecz warta zapomnienia i ogromna nauczka dla deweloperów, która ostatecznie doprowadziła do Homecoming. Nigdy więcej czegoś takiego. Proszę.


Karciana zagadka

„Dajcie mu więcej miodu!

Bo z Karczmy wszystkich wyrzucę,

I karty z Gwinta odrzucę!”

Znacie odpowiedź?

 

Gaunterze, masz coś do dodania na koniec?

Niech mu ziemia lekką będzie.

Lusterko.


Prośby Karczmarza

I jak znajdujecie najnowszy wpis w Karczmie? Co japę rozdziawia? Tak, do Ciebie mówię! Podjadłeś? Popiłeś? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego? No! To bardzo dobrze, a teraz bądź tak miły i doceń starania starego Karczmarza dołączając do naszej wesołej kompanii! 

R E K L A M A
zvr
Twoja reakcja
  • Samael

    Gwint to jedyna karcianka jaka mnie zainteresowała, gdy zniesmaczony odpadłem od hearthstona. Początki były ciężkie, noobem byłem wielkim, a jak już wspomniałem, gwint to była pierwsza poważna gra tego typu. Dużo czasu nie minęło, szybko zapałałem olbrzymią sympatią do tej gry, głównie ze względu na możliwość obcowania z postaciami które uwielbiam, obracania się w uniwersum które kocham od czasu książek i ciekawym gameplay’u. A, no i możliwość zbierania świetnie wykonanych kart, dla kolekcjonera istny raj. 😉
    Niestety, już od miesiąca czy dwóch, gra nudzi mnie niemiłosiernie i irytuje, gdy widzę po raz setny ograne, plujące punktami talie. Gra była i jest świetna, ale posiadająca wiele niezdrowych, zepsutych mechanik i założeń, które homecoming w większości naprawia, także nie będę tęsknił za tą wersją Gwinta, acz będę dobrze wspominał. Dziś ostatni raz loguję się do tego Gwinta, ogarnę parę rzeczy, ucałuje Dijkstrę na dobranoc… a potem przywitam nową grę we wtorek. 🙂

    • Jakub Przybyłka

      Wolę ucałować Shani, ale o gustach się nie dyskutuje ;p

      • Samael

        #TeamDijkstra xd

  • Strzelec Bartek

    Do OBT też byłem sceptycznie nastawiony a mimo tego bawiłem się świetnie. Czasem robiłem sobie miesięczne przerwy od Gwinta ale regularnie wracałem. Aż do lutego tego roku kiedy było wiadome że do października gra się nie zmieni. Patrzę z nadzieją w przyszłość, jestem pewien że będę się świetnie bawił, tak jak to było w ciągu ostatnich dwóch lat.
    P.S: 26 października będzie 2 rocznica istnienia Gwinta 🙂

  • Kuba Cudziło

    Jakby tu zacząć? Próbowałem kilku karcianek. Od HS-a odbiłem się przez nadmierną losowość, wysoki próg wejścia i cukierkową oprawę. W Elder Scrollsy też nie dałem rady się wkręcić. Natomiast Gwint wciągnął mnie bez reszty. Odkąd tylko zdobyłem wejście do zamkniętej bety, aż do teraz gwint stał się grą, której poświęciłem najwięcej uwagi. Wciągnął mnie i wspaniały klimat, i stosunkowo mała losowość (jak na karciankę), i ekonomia (zdobyłem 21 rangę bez wyciągnięcia choćby złotówki z portfela) i mnóstwo innych zalet i smaczków, których nie odnalazłem nigdzie indziej, od wspaniałych turniejów, po wyzwanie dla umysłu, które rzuciła mi gra.
    Nie ukrywam, że były czasy, które mnie smuciły i zmniejszały radość z gry, ale ukazało się światełko na końcu tunelu. Pozostaje więc tylko podążyć za nim i zobaczyć, czy czeka nas tam upragnione wyjście z ciemności, czy błędny ognik 😉
    Mam nadzieje, że do zobaczenia w nowym gwincie 😉

  • Robert Majer

    Ja się na gwinta nie nastawiałem… ot taka odskocznia w W3. Wiedziałem, że są plany samodzielnej gry, ale mało się tym interesowałem. Przeglądając PS Store natknąłem się na gwinta 1-2 tyg po starcie OBT. Zacząłem grać na konsoli, ale szybko się przerzuciłem na lapka. Porwało mnie jak tsunami. Od tego czasu codziennie myślę o kartach, deckach, zagraniach i żałuję, że mogę ledwo wygospodarować tylko te 8-10 godz w tyg, żeby w spokoju pograć. Trochę mi żal obecnej wersji. Widzę w niej niewykorzystany potencjał, spartolony midwinter updatem. Można było to jeszcze naprawić, ale zapadła inna decyzja, oby była słuszna. W poniedziałek coś się skończy, a we wtorek zacznie coś nowego. Widzimy się przy stołach…
    Umarł Król, Niech Żyje Król!

  • eMJey

    Jak gram na xboxie to nie będę mógł zalogować się na pc tym samym kontem jak do tej pory???

  • Bakayoko

    Starego Gwinta zapamiętam głównie za jego początkową „magię”: straszną nieporadność, siermiężność, brak balansu kart… czyli to wszystko, co było całkowicie nieistotne, bo wszystko zmiażdżył NAJLEPSZY KLIMAT EVER! Wczesny Gwint (zamknięta beta) cisnął mnie na kolana, przykuł moją uwagę (komiczny HS czy nijaki w odbiorze TESL mogły się jedynie schować). Niestety im dalej w las, tym było gorzej. Kiepskie decyzje popędzane jeszcze gorszymi. A ukoronowaniem „zjazdu w dół” był niesławny Midwinter Patch. Ja już tego „starego”, romantycznego Gwinta dawno pochowałem. A teraz żegnam grę stojącą jedynie w cieniu swej początkowej świetności, ale grę co najwyżej solidną. I z całą pewnością grę nudną. Tak czy inaczej dziękuję CDPR za wszystkie emocje jakie wyzwolił we mnie ich dotychczasowy produkt.
    Zatem czekam na Gwinta 2.0 / Nowego Gwinta – niech mnie na nowo zaczaruje!!!
    https://uploads.disquscdn.com/images/882240053383ddaf974d4453425519b8e5509dd63c99219ab76178cdf047013b.jpg

  • Majroneri

    Wszyscy wspominają klimat, ciekawy gameplay, swoistą magię tej karcianki, świetne turnieje, a ja siedzę przed komputerem i wspominam ten diament: https://youtu.be/4Uw6aJwvo0k

  • Martinezik

    W CBT załapałem się raptem na tydzień rozgrywki, więc – byłem zielony i niewiele kumałem. Kojarzę, że pogoda w porównaniu z aktualnymi kartami zagrożeń była dość mocarna. Parę razy udało mi się wtedy wygrać talią Skellige z „Okrzykiem bojowym” i – wciągnęło mnie. W OBT najbardziej lubiłem talie „silnikowe”. Lubiłem rankedy, ale trafiały się też okresy, kiedy grywałem głównie „zabawowo” na potyczkach różnymi śmiesznymi taliami, z których na rankedach nie byłoby wiele pożytku, ale jak weszły czasem zagrania na Casualu, to była duża satysfakcja. Z grania „zabawowego” najbardziej będzie mi brakowało Kambiego (nie znam jeszcze za dobrze wszystkich nowych kart, ale takiej jak Kambi to chyba – póki co – nie ma?). Dziś rano jeszcze ostatni raz sobie zagrałem talię ze „Złocistym Kurczakiem” – i wygrałem! 😀

Discord Gwint24

Cześć!

Sign in

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zamknij
z

Ładowanie...