Karczma na Discordzie Dołącz do naszej grupy na FB!
Strona główna » Gwint po Homecoming- czyli zalety i wady według Credo!
Publicystyka

Gwint po Homecoming- czyli zalety i wady według Credo!

Jakiś czas temu Batz przygotował dla Was tłumaczenie opinii Lifecoacha odnośnie ,,nowego Gwinta”. Postanowiłem pójść w ślady niemieckiego streamera oraz gracza i przygotować dla Was coś podobnego. Postaram się to wyśrodkować, napisać dla Was od serca, co w nowym Gwincie mi się podoba a co kompletnie, nie przypadło mi do gustu, będzie to spis subiektywnych zalet i wad popartych moją opinią na temat gry.

Jest tak pięknie…

  1. Bardzo podoba mi się, że do gry zostały wprowadzone nowe mechaniki oraz nowy typ karty. Mam tu oczywiście na myśli artefakty oraz wszelkiego rodzaju mechaniki jak zasięgi, oraz umiejętność danych kart, które aktywują się tylko w odpowiednim rzędzie. Nie oszukujmy się – wprowadzanie nowych typów kart w grze takiej jak Gwint, jest bardzo ważne i potrzebne. Możemy tego doświadczyć w innych grach typu tego typu (przykład Hearthstone i dodatek z nowymi kartami, co 3/4 miesiące, zawsze zawierający nowy typ karty oraz mechaniki). Sam pomysł na artefakty wydaje mi się bardzo trafny jednak osobiście, zaimplementowałbym go nieco inaczej (uważam, że niektóre artefakty są za dobre, ale wiemy już o patchu balansującym). Bardzo cieszę się, że artefakty zostały podzielone na dwie kategorie, osobiście nazywam je agresywną i defensywną. Jak się pewnie domyślacie agresywna, służy do interakcji z częścią stołu przeciwnika, natomiast defensywne pomagają nam po naszej stronie. Taki podział powoduje, że mamy więcej możliwość wykorzystania nowego typu karty. Co do nowych mechanik, osobiście uważam, że jest to krok w dobrą stronę. Gra przez to, że karty muszą być zagrywane w odpowiednie rzędy, stała się trudniejsza oraz bardziej wymagająca. Wymaga od nas skupienia i przemyślenia, nie można rzucać kart na ślepo. Gra bardziej punishuje nas za brak myślenia, co jest bardzo istotne w grach tego typu.
  2. Drzewko rozwoju i osiągnięcia – po prostu się w tym zakochałem. Posiadamy kontrolę nad tym, którą frakcję chcemy rozwijać najszybciej, zdobywając różne nagrody. Wykonywanie osiągnięć, aby zdobyć punkty zasług właśnie, pod drzewko jest bajeczne (chociaż lekko zbugowane). Osobiście jestem typem zbieracza, więc wszystkie tego typu akcje przyciągają mnie do gry, lubię zdobywać, a potem podziwiać. Nie licząc jakichś skinów z drzewka, tak naprawdę dodatki te nie wnoszą nic do gry, jednak uważam, że jest to jedna z zalet Gwinta po HC. Moje wewnętrzne dziecko się cieszy i mam nadzieję, że nie jestem w tym osamotniony.
  3. Dodanie kosztu kart oraz limitu kosztu dla całej talii. Po usunięciu starego podziału kart było to potrzebne, aby gracze nie mogli grać taliami składającymi się z samych op złotych kart. Składając deck pamiętać musimy, że posiadamy limit wartości kart, którego nie możemy przekroczyć. Uważam, że to plus, ponieważ gra karciana potrzebuje podobnych restrykcji, aby składanie talii musiało być przemyślane oraz nie było, jak to się mówi, wolną amerykanką. W pewnym stopniu niweluje to również potencjalną przewagę siły talii starszego gracza względem nowego, ponieważ talie obu graczy muszą mieć taką samą wartość. Wiadomo, że mogą różnić się zawartością kart, jednak w końcowym rozrachunku muszą mieć wspólną wartość. Nie będzie możliwości, aby starszy gracz wrzucił do talii same najdroższe legendarne złote karty, a nowy gracz nieposiadający wszystkich kart grał czymś gorszym pod względem wartości kosztu talii. Dlatego uważam, że zwiększa to szanse nowych graczy.
  4. Kolejną zaletą jest sam samouczek. Redzi obiecywali nam, że zrobią go lepiej niż starego i mówcie co chcecie, ale moim zdaniem dali radę. Wprowadzenie jest bardziej przejrzyste. Według mnie jest bardziej wymagający niż poprzedni oraz uczący więcej nowych graczy niż jego poprzednik. Dlatego idealnie spełnia swoją funkcję. Nie jestem w stanie się tutaj bardziej rozpisać, ponieważ jestem weteranem Gwinta, więc z samouczka wynosić nie musiałem zbyt dużo, liczę tutaj na wypowiedzi i pomoc nowych graczy. Napiszcie, czy zgadzacie się z opinią starego głupiego gracza Gwinta, czy jednak myślicie, że Redzi nie spełnili obietnic względem samouczka?

Przechodząc do drugiej części, czyli wytknięcia pewnych wad przypomnę tylko, że jest to moje zdanie wyrażone w oparciu o cały czas, który spędziłem w grze od momentu jej wyjścia.


…jednak nie do końca

  1. Skrócenie rzędów. Myślałem, że nie będzie mi to aż tak przeszkadzało, ale jednak jest inaczej. Cały czas nie mogę się do tego przyzwyczaić. Osobiście uważam to za skrócenie możliwość potencjalnego rozwoju gry oraz skrócenie nowych mechanik, które łączyłyby się właśnie z rzędem środkowym. Jest to dla mnie minus również przez wzgląd na Geralta:Igni, na którego teraz łatwiej się nadziać. Cała rozgrywka podobnie jak stwierdził Lifecoach wygląda na mini Gwinta. Fakt faktem, łatwiej zagrać nam teraz pogodę, ale do niej przejdę w jednym z punktów. Osobiście uważam, że Redzi obcięli coś, co dla mnie świadczyło o pewnej inność Gwinta, trzy rzędy dawały naprawdę wiele możliwość oraz świetnie wyglądały. Pamiętam czasy podziału rzędów na bliskie starcie, daleki zasięg i oblężnicze. To było naprawdę świetnie. Redzi wycofali się z tego podziału. Osobiście lekko martwię się, co będzie dalej, kto wie może w przyszłości, zostanie tylko jeden rząd? Co o tym myślicie?
  2. Przyszedł czas na wspomnianą wyżej pogodę. Nie podoba mi się pozbycie się kart, które tworzyły efekt pogodowy (Caranthir, Leszy itp.), jak i ograniczenie działania brązowych pogód w ramy czasowe. Uważam, że taki ruch zabił całkowicie archetyp pogody, nie wiem, czy taki był cel Czerwonych, ale mnie osobiście to bardzo boli, bo od zawsze lubiłem ten archetyp. Tak naprawdę jest to ścięcie czegoś, co w grze miejsce miało od zawsze. Nie oszukujmy się granie pogody na 4 tury nie jest zbyt dobre. Zastanówmy się, jaka siła drzemała w pogodzie? Granie długich rund to tam mogliśmy zauważyć prawdziwą siłę tych decków, teraz zostało to ograniczone, co za tym idzie, długie rundy nie przynoszą nam takich korzyści. Może za bardzo narzekam, ale mówię, co czuję.
  3. Dowódcy. Kolejna rzecz, w której razem z Lifecoachem jesteśmy zgodni. Kiedyś lider liczony był jako karta, co dawało bardzo ciekawe możliwości zejścia na -1 kartę, ale przez pozbycie się lidera, a nie karty z ręki. Nie podoba mi się również to, że niektórzy z liderów odnawiają swoją umiejętność, kiedyś było to możliwe tylko i wyłącznie w Nilfgaardzie za pomocą karty i to czyniło go w pewnym stopniu wyjątkowym, teraz natomiast się to wymieszało i mam wrażenie, że mamy taki miszmasz. Może i w tym przypadku narzekam i wszystko to rozejdzie się po kościach, może za jakiś czas taki system do mnie przemówi i nawet to polubię, ale na ten czas jest to w moim odczuciu mały minus w grze po HC.
  4. Dobieranie 3 kart na każdą rundę. Uważam to za wadę, ponieważ utrudnia grę i powoduje, że nawet przy źle zagranej grze i tak można wygrać, ponieważ, nie oszukujmy się, z 3 kart można zrobić bardzo duże punkty. Kiedyś ostatnią część meczu zagrać było można jako krótką rundę, 1 czy 2 karty w ręce, teraz nie będzie takiej sytuacji, więc nawet na -1 karcie masz wiele możliwości na wygranie, bo na ostatnią turę dobierasz dodatkowe 3 karty. Karty te mają większe prawdopodobieństwo na zmianę losów rozgrywki niż dobranie 1 karty. W skrócie zmiana systemu dobierania kart daje więcej możliwości na wygranie gry, nawet jeśli popełnimy błędy. Powoduje to także, że nie będzie sytuacji krótkiej rundy na 1 czy 2 karty jak było to wcześniej.

Tak prezentuje się moja lista zalet i wad gry po HC. Nie ukrywam, że jest więcej rzeczy, które mi się podobają niż tych, które mnie odpychają. Jednak tak jak mówiłem, chciałem wyśrodkować ten artykuł i podać Wam taką samą ilość zalet i wad z mojej strony. Z którymi punktami z listy się zgadzacie? A za które, jak to się mówi, powiesilibyście mnie na suchej gałęzi? Dajcie znać w komentarzach, zapraszam do kulturalnej dyskusji! I przypominam raz jeszcze, gdyby ktoś zapomniał, nie posiłkowałem się niczym innym tylko moimi doświadczeniami związanymi z grą oraz moją intuicją.


Prośby Karczmarza

I jak znajdujecie najnowszy wpis w Karczmie? Co japę rozdziawia? Tak, do Ciebie mówię! Podjadłeś? Popiłeś? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego? No! To bardzo dobrze, a teraz bądź tak miły i doceń starania starego Karczmarza dołączając do naszej wesołej kompanii! 

R E K L A M A
zvr
Twoja reakcja
  • Grillowana Kiełbasa

    Jak poruszać kamera po polu bitwy w Gwincie?

    • Strzelec Bartek

      Przytrzymaj kółko myszy.

  • Emrim

    Najbardziej boję się tego, że w przyszłości będzie jeszcze jeden „HC” dla Gwinta.

    • B1essu

      Nie będzie, I to najbardziej boli. Bo jeśli Redzi zobaczą że gra nie wystrzeli na konsolach, to projekt raczej będzie zamknięty… A tak dobrze się zapowiadało. Ale ucięcie rzędów, wartości kart, tutorów I odejście od podziału na srebrne, złote i brązowe (podział miałby sens w różnego rodzaju umiejętnościach) poprostu musiało być błędem.

      No chyba że nas zaskoczą i co patch będą wprowadzać po 2-3 ciekawe nowe mechaniki, a spadek grywalności i oglądalności potraktują jako wyzwanie, a nie jako porażkę

      • dagos

        pierdoły piszesz

      • Paweł Piskurewicz

        Ale co dadzą 2-3 nowe mechaniki jak będzie mała, zamknięta grupa graczy, do tego niechętnie płacąca bo z solidnym zapasem złota i skrawków? Gwint nie jest prawie w ogóle promowany, a konkurentów na rynku przybywa. Od dobrych chęci graczy nie przybędzie.

        • deRenald

          Gwint nigdy tak naprawdę nie miał być samodzielnym „dziełem”. Jest zapchajdziurą pomiędzy ostatnim Wieśkiem3 a Cyberpunkiem, którego rzeźbią w pocie czoła. Gwint miał (i pewnie może jeszcze ma w głowie księgowych i prezesów CDPR) za zadanie utrzymać zainteresowanie graczy produktem, firmą i ich produktami oraz zarobieniem w miarę stałej kasy z mikropłatności, zapewne z zagranicy, bo u nas w Polsce płacenie za gierki nie jest zbyt popularne. Wiesiek 3 i dodatki już przynoszą coraz mniejsze dochody, dziurę miał zalepić Gwint, do czasu aż wypuszczą megagwiazdę Cyberpunk i rozbiją znowu bank. Stąd w dupie mają (za przeproszeniem albo i bez) jaki ten gwint jest i opinie myślących graczy i zrobili efekciarską błyskotkę z dużymi artami. Tyle tylko, że przejadą się na tym, bo gówno choćby w najładniejszym złotku będzie dalej tylko gównem i jak minie fascynacja złotkiem to dzieciarnia pójdzie do innych błyskotek.

          Brawo CDPR.

  • B1essu

    Skupiłeś się na dobieraniu 3 kart co rundę, zamiast na tym że ręka jest ograniczona do 10 kart.
    To co podałeś na minus, jest akurat dużym plusem, bo teraz niema takich sytuacji że ktoś może dobrać jedną złotą kartę, a druga osoba kijowy brąz. Teraz jest większe prawdopodobieństwo że ręka w trzeciej rundzie będzie w miarę wyrównana u obu graczy. Jeżeli oczywiście rozsądnie używali mulligan.

    Prawdziwym minusem jest natomiast ograniczenie ręki do 10 kart maksymalnie.. Twój oponent może grać mega słabo i popełnić mnóstwo błędów, a i tak wystarczy że spasuje przy 4 kartach żeby mieć pełną rękę przy drypassie w drugiej rundzie…

  • Misiek808

    Przepraszam czy to materiał sponsorowany?

    1a. A ile usunięto?
    2a. Pierdółka, która cieszy (choć pełna błędów) i mogłaby pojawić się wcześniej.
    3a. Jak wyżej (i też niedopracowana). Nie wymagała usuwania sreber
    4a. To zakrawa na desperację chwalić w grze taki jednorazowy element jak samouczek (z nieaktywnym osiągnięciem). Samouczek, który bardziej pasuje do klimatu Wojny krwi a nie Gwinta (fabularny tryb rozgrywki)

    1b. Zgoda
    2b. Zgoda (i patrz 1a.)
    3b. Zgoda
    4b. Zgoda

    Uwagi końcowe:
    – niestety możliwe jest szersze wyłuszczenie błędów zawartych w tej grze i to na kilku płaszczyznach
    – co znaczy makaronizm punishować?
    – REDZI – pokroili, wybebeszyli, pokolorowali, dodali sepię i upudrowali… to coś
    – w razie argumentów o nowej grze… miała być nowa czy poprawiona?
    – argumenty mówiące o mechanikach – że są jakieś nowe, a stare i tak w gruncie rzeczy były żonglerką punktami to jak powiedzieć, że jest równie dobrze jak autem jest jechać powozem , bo tu i tu są konie…
    – tożsamość gry gwintopodobnej, tożsamość rzędów, tożsamość tali, tożsamość poszczególnych kart i ich artów, „nowa ramka dla dowódcy”. Gdzie? Przykro mi, przeoczyłem -.-

    Pograłem w HC z domniemanego sentymentu do Gwinta, z sympatii do Redów, ich wysiłków i gambitów. Pograłem by obiektywnie ocenić i na nowo się wciągnąć. A teraz mówię pas.

    • deRenald

      Dokładnie takie same odczucia mam. Co do całości. A zaliczanie samouczka na plus nowej gry to już jest śmiech na sali.
      Wszystkie pozytywne zmiany (nowe mechaniki i karty, drzewko szczęścia..przepraszam…rozwoju…, koszt kart i talii, przewaga taktyczna) można było dodać do starego Gwinta a właściwie do Gwinta bo to HC to jest wyrób gwintopodobny.
      Negatywną zmianą jest praktycznie wszystko co nie przypomina Gwinta, nie będę wymieniał, każdy wie, że czar prysł a nowy tworek nie czaruje w ogóle.
      A punishować oznacza karać ale autor musiał się popisać (w zasadzie nie wiem czym nawet, chyba swoją beznadzieją) i zamieścić w tekście słówko, jakby nie znał polskiego odpowiednika. Zapewne zaimponował gimnazjalistom i niżej.

  • Qrls

    Generalnie, widać że CDPR poluje na nowych graczy, wszystkie zmiany są dokonane pod upolowanie nowych graczy. Mogą sobie tłumaczyć to jak chcą ale graczowi który grał dużo od początku nie spodoba się nowe, co jest zresztą normalne w każdej grze zawsze, potencjalny nowy gracz jest wart 2x tyle co weteran. Czy to GWINT, World of Warcraft czy jakakolwiek inna gra online. Gracze bety mają dwa wyjścia albo zresetują głowy, zapomną o starym gwincie i poznają nową karciankę albo przestaną grać. Zresztą drugą stroną medalu że starzy gracze w grach zawsze są mocno zamknięci na nowe Więc chcą dostać rzetelną ocenę GWINTA jako karcianki trzeba zobaczyć recenzje graczy którzy nigdy nie grali i basta 🙂

    • Paweł Piskurewicz

      Akurat ta gra jest tragiczna dla nowych graczy. Sam samouczek nie tłumaczy prawie nic, jest fajny fabularnie, ale jako samouczek to po nim nawet doświadczeni gracze w Gwinta mieli problem ze zrozumieniem niektórych zasad. Zaraz po samouczku trafiasz na ścianę, bo albo bijesz się online albo nie masz co robić. Tylko jak bić się online gdy masz słabe karty, a wszyscy w koło maja całą kolekcję, albo większość? Jak tworzyć talie gdy nie masz dowódców, nie masz pk żeby ich odblokować ani skrawków by ich stworzyć? W becie przynajmniej większość otrzymywałeś dzięki wyzwaniom. Wyzwania uczyły tez archetypów. A teraz? Może ktoś ma lepsze doświadczenie, ale ja zaprosiłem kilku znajomych po premierze Gwinta, każdy się odbił po samouczku. Nie bez powodu konkurencyjne karcianki maja albo rozbudowany tryb dla jednego gracza (pomaga zaaklimatyzować się, poznać lepiej mechaniki, mieć poczucie progresju), specjalne zadania, rangi, wymagania dla nowych. Bo nowego trzeba w świat gry wprowadzać, dać mu uczucie progresu, możliwość nauki. W Gwincie dostaje samouczek po którym nic nie wie i nara.

      • Qrls

        Jesli ktos po smouczku nic nie wie to nie powinien grac w karcianki (wchodzac w detale karty, na kazdej jest opisana mechanika ktorej uzywa, ale po co czytac tak?). Dostanie calej kolekcji kart na start bardziej zniecheca bo jak masz wszystko to po co grac? Normalne to jest ze na start nic nie masz, graac w RPG na start tez chcesz miec odblokowane najlepsze itemy i cale drzewko skilli zeby byc na rowni z tymi co grali dwa lata? Z jednej strony chcesz uczucia progressu a z drugiej niepodoba Ci sie ze masz poblokowane wszystko, no ludzie. Z marketingiem sie zgodze jest slaby a community jest fatalne gdzie po takim czasie ciezko szukac jakis poradnikow dla nowych, comunity zawsze trzyma gre na ladzie, jak jest slabe to gra umiera. Najwiekszy blad to brak resetu, gra wychodzi to beta sie kasuje i wszyscy maja rowny start. Zrobilem sobie trzy fajne talie i zostalo mi 90k fragmentow, wiec moge spokojnie zrobic kolejne 15 tali co raczej mnie zniecheca do grania a co ma powiedziec nowy gracz skoro sciagajac gre ktora miala swoja premiere 3 tygodnie temu jest sto lat w plecy (nie kazdy gra w bety, zazwyczaj po nich sa resety i sporo graczy unika bet)

        • Paweł Piskurewicz

          Gdzie napisałem nie podoba mi się że wszystko jest poblokowana? Gdzie pisałem o całej kolekcji kart? Rozmowę ułatwia odnoszenie się do tego co ktoś pisze, a nie co chcielibyśmy by napisał. 🙂 Poczucie progresu prawie nic nie ma do tego. Nawet lepiej jak więcej rzeczy jest zablokowany bo masz możliwość ich odblokowania i to jest ten progres. To miałeś też w becie gdzie dowódcy byli zablokowani i odblokowywałeś ich grą, która przy okazji uczyła Cię nowych mechanik. O czym też wspominałem. Najbardziej chamskie gry f2p na mobile to wiedzą i z początku pozwalają Ci poczuć jak się zdobywa różne rzeczy, wciągnąć i zderzyć się ze ścianą mikropłatności w późniejszym etapie. To jest podstawa projektowania takich gier. Ale nawet jak zostawimy bardzo pazerne gry f2p i skupimy się na karciankach to zobaczymy że prawie każda na rynku robi to lepiej, dając bardzo dużo treści dla nowego gracza, które go wprowadzają, czasem nawet odradzając albo nie pozwalając grać multi dopóki nie przejdzie pewnych rzeczy na AI. To jest podstawa, podstaw. Rolą gry jest wciągnięcie gracza i przytrzymanie, a nie czekanie aż gracz się wciągnie a jak nie to wypad. I podobnie z samouczkiem. Jeżeli tak wielu nie rozumie po nim podstawowych zasad jak muligan (a pytali i nowi i starzy gracze) oraz kilku innych to nie oni wypad (i głupi) tylko samouczek źle skonstruowany. Tak to działa. Oczywiście można się obrażać i kazać wszystkich spadać, wtedy powodzenia z budowaniem bazy graczy w grze f2p. A co do braku resetu. Byłoby to pewnie jakieś rozwiązanie choć pewnie wkurzyłoby wielu starych graczy. Problemu by nie było gdyby `Gwint przy premierze przy super kampanii marketingowej, przy bardzo przyjaznym wprowadzeniu do gry i przyjmowaniu nowych graczy zyskał by ich na star kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy. Naprawdę nie obchodziłoby wtedy pewnie zbyt wielu że jakaś garstka starych ma pełną kolekcję bo mieliby na każdą minutę gry nowych graczy do rywalizacji z tekim samy stanem kolekcji i wiedzy jak oni.

  • Martinezik

    Tak na szybciutko…

    – artefakty troszkę na plus, ale przez ich niedawne nadużywanie przez graczy z Eithne – dla mnie (i chyba nie tylko) ostatnio najbardziej znienawidzone karty (włócznia-tarcza-Sihil… i tak do porzygania). Pewnie hotfix to trochę zmieni. Natomiast artefakty w tym początkowym okresie gry też przyczyniły się do zabicia pogody (DLACZEGO artefakty nie mają ograniczenia ilości rund a pogoda ma?)
    – system prowizji przy budowie talii – muszę przyznać, że mi się podoba
    – drzewko osiągnięć i system nagród – jedyna moim zdaniem naprawdę „dobra zmiana” w HC
    – podoba mi się też Przewaga Taktyczna jako sposób na poprawę „problemu coinflipa”. Szkoda, że nie wdrożono tego rozwiązania do wcześniejszej wersji Gwinta – myślę, że mogłoby to zadowolić część „oburzonych” problemem coinflipa (mnie aż tak nie przeszkadzał)
    – dobór 3 kart co turę, limit 10 kart na ręce + nowe mulligany – coś co mnie aktualnie odrzuca od Gwinta. Wg mnie jest to DO BANI. Zmniejsza znaczenie i możliwości walki o CA. Mulligany – be-zna-dziej-ne. Jak zauważył Freddybabes – jeśli masz złą rękę i zużyjesz mulligany na początku – rosną szanse na marny dociąg w 3 turze. Powinien być co najmniej 1 mulligan w ostatniej rundzie, bo tak jak jest – robi się za bardzo losowo
    – aktualny archetyp Odkrywki – w porównaniu z poprzednim, odkrywającym karty z ręki – duży minus i totalne RNG
    – Redzi zniszczyli Kambiego – tego wybaczyć nie mogę… Nie ma teraz takiej karty, która „wywraca stół” w ostatniej rundzie jak „stary Kambi”. A nowy Kambi ze swoją zdolnością… cóż… zupełnie mi się ten kurczak nie podoba
    – nowy samouczek? Tam nie ma nic o mulliganie, karty mają jakieś dziwne właściwości. Moim zdaniem – wpadka
    – nowy „trening” – czy u Was też da się grać tylko z Królową Krabopająków jako przeciwnikiem? Kiepściutko

    Gram ostatnio 1-2 partyjki dziennie, czasem wcale. Długa rozgrywka a radochy takiej jak dawniej już nie ma. Prawdopodobnie jeszcze trochę pogram, ale szukam w sieci jakiejś innej karcianki. Macie może jakieś sugestie? Do tej pory „Gwint – to było to!” ale niestety chyba „se ne vrati…” 🙁 Homecoming całościowo oceniam na 4/10

    • Markmanaman

      Tak jest, tylko Królowa Krabopająków, z tą samą talią i tą samą taktyką. Dla mnie, świeżaka, to jest problem. Po samouczku (który mi się akurat podobał) nie mam jeszcze śmiałości iść i bić się z innymi. Odpalam trening i nie bardzo mogę potrenować. Bo jak raz się rozkuje, co gra komputer, to potem nie jest on żadnym wyzwaniem.

      Podoba mi się ten nowy Gwint. Grałem chwilę w betę, tuż po jej otwarciu. Potem przerzuciłem na HSa i napatrzyłem na tego raka ciut za dużo. Pograłbym w Gwinta nawet na dwa rzędy (które pewnie bardziej rokują przy ewentualnej wersji mobile, niż trójka), ale boję się inwestować swój czas w grę, która może upaść. Spoglądam więc jednym okiem na The Elder Scrolls: Legends. Wydaje się mocno HSowa, ale dam jej szansę. Natomiast nie tracę Gwinta z zasięgu wzroku i mam dużą nadzieję, że odżyje.

      • MaRIB^

        Potyczki zagraj. Legends grałem, runy psują grę, zobaczysz o co chodzi jak pograsz tam dluzej.

        • Markmanaman

          Tak, wiem o co chodzi. Ale trzeba im oddać, że nowych graczy wprowadzają perfekcyjnie.

  • Paweł Piskurewicz

    Wybacz, ale samouczek jest kompletnie do niczego. Jasne, fajnie że ma klimat, jest opowieścią i można się pośmiać, ale nie to powinno być w nim istotne (choć fajnie jak jest). Nawet o tak istotnym elemencie jak muligan uczy w taki sposób ze do tej pory fora, grupy i inne miejsca zalewają pytania od nowych i doświadczonych graczy. A są istotne rzeczy o których nie mówi w ogóle. Brak w grze jakiegoś glosariusza, księgi zasad, trybu dla jednego gracza, który przejmie i rozwinie zadania z samouczka (choćby w formie wyzwań z bety).

  • Maciej Lipiński

    W jaki sposób punkt 4 negatywów ma być problemem? Co było dobrego w krótkich trzecich rundach?

    • Tomek

      Grając przeciwko niektórym archetypom (pożerką dla przykładu), mogliśmy ciągnąć 2 rundę zmuszając przeciwnika do wyrzucenia jakiegoś golda psując mu jego kombo na 3. Pozwalało nam to wygrać grę. Teraz przy dociagu 3 kart przeciwnik wciąż ma szansę na zaciągnięcie się kartami które mogą mu dać przewagę.

      Paradoksalnie takie rozwiązanie sprawia że kwestia CA jest w grze jeszcze istotniejsza, a co za tym idzie znaczenie coinflipa xd

      Pomijając fakt, że archetypy strasznie utraciły na ograniczeniu do 2 brązów tracąc różnorodność w talii, prowadząc do znacznego obniżenia możliwości wykonania pożądanego „kombosa”, ale to już osoba kwestia 🙂

      • Maciej Lipiński

        Owszem, ale 3 karty dociaga każdy gracz, więc nie jest tak, że tylko przeciwnik ma sznasę skręcić swoje kombo. Dla mnie osobiście większa otwartosc rezultatów w rundzie 3 to raczej zaleta. Co do CA trudno mi się wypowiedzieć, bo za mało grałem w HC, jednak w pierwszych rogrywkach nie odczułem problemu..

  • Łukasz Łukasz

    Tą grę może uratować już tylko i wyłącznie wersja mobilna.

  • Saegry

    Moim zdaniem to gwint hc to zupełnie nowa gra, nie zawiera prawie nic ze starego gwinta z bety, coinflip wcale nie był takim problemem ja niektórzy twierdzą teraz niby to naprawili ale dla mnie to nie był problem, natomiast zepsuli grę bo już nie można blefować ani spowodować przewagi w kartach jak dawniej przez dobieranie 3 kart co rundę i maksymalną ilość dziesięciu kart w ręce co jest irytujące bo dwie pierwsze rundy nic nie znaczą, zrezygnowanie z trzech kopii kart w talii powoduje jeszcze więcej rng niż dawniej bo mamy mniejsze szanse na dobranie kart jakich potrzebujemy a nowy mulligan nam tego nie ułatwia czyli naszą taktykę na wygraną można wyrzucić do kosza wszystko zależy od tego jakie karty wylosujemy a nie od umiejętności gracza. Efekty pogody ograniczone czasowo przez co nie ma co robić już talii pod pogodę ale czy pogoda była tak op dawniej przecież żeby zapełnić rzędy przeciwnika efektem pogodowym potrzebowaliśmy 3 kart a karta czyste niebo natychmiast usuwało całe zagrożenie więc ryzykowne było granie talią pod efekty pogodowe a teraz decki pod pogodę są całkowicie niegrywalne. Nowe mechaniki np. takie jak artefakty spowodowały że 8 na 10 potyczek rankingowych były wykorzystywane a jest za mało kart które mogą je skontrować przez co musimy liczyć na to że przeciwnik będzie miał w ręce jak najmniej wylosowanych artefaktów, patch niewiele zmienił bo nadal moim zdaniem są op. Nie jestem malkontentem ponieważ w becie wbijałem rangę 20 z niewielkimi problemami wygrywają 16 rund dziennie a potem jak mogłem eksperymentować z taliami w potyczkach a teraz losowość powoduje że sztucznie muszę więcej czasu poświęcić na grę żeby wbijać kolejne rangi i radość z gry nagle znika dlatego chyba opuszczę gwinta mimo że grałem w niego od zamkniętej bety. Myślę że hc po pierwszych fajerwerkach jakie serwuje na początek w miarę upływu czasu nuży i raczej na długo nie przyciągnie nowych graczy, a weterani z bety też w końcu dostrzegą to czy warto poświęcić czas na zupełnie nową grę niż mieć w pamięci starego gwinta i frajdę jaką sprawiało granie w becie. CDP życzę wszystkiego dobrego ale zmiana jaką dostaliśmy w hc to chyba zmarnowanie czasu jaką poświęciłem na starego gwinta żeby dostać zupełni coś nowego i niewiele mającego wspólnego z dawnym dobrym gwintem, a chyba nie o to chodzi żeby coś co ma być powrotem do korzeni i poprawieniem niedoróbek z bety wypuszczają niby już pełnoprawny produkt ale czuję się jakbym był w kolejnej otwartej becie gwinta po hc w której nie chcę już uczestniczyć.

Cześć!

Sign in

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zamknij
z

Ładowanie...