Karczma na Discordzie Dołącz do grupy Gwint Polska
Strona główna » Przestańcie narzekać na Pro Ladder, mylicie pojęcia!
Newsy

Przestańcie narzekać na Pro Ladder, mylicie pojęcia!

Pro Ladder jest zły!

Ostatnio dostaję palpitacji serca, czytając komentarze dotyczące narzekania na Pro Ladder. Generalnie ludzie mają dwa zarzuty:

  • granie Pro Laddera nie odblokowuje nagród w normalnym rankingu
  • Pro Ladder promuje graczy, którzy dużo grają

Ok. Dam wam chwilę na przeczytanie raz jeszcze tych dwóch zarzutów. Jeszcze sekunda, żebyście mogli sobie uzmysłowić, o co właściwie chodzi. Już? To zaczynamy.


Casual czy Pro?

O Pro Ladderze jako elemencie Gwent Masters pisałem już wcześniej, ale to nie jest clou tych przemyśleń. Zastanawiam się skąd przekonanie, że Ranking i Pro Ladder to takie same tryby gry?

Otóż, nie. To są zupełnie dwa różne tryby, które pozwalają grać na różnych poziomach osobom, które mają różne podejście do Gwinta.

Zatem system rankingowy w nowych realiach jest systemem casualowym, przeznaczonym dla wszystkich graczy, którzy chcą konkurować z innymi graczami, ale nie podchodzą do tego na serio. W sensie, gram kiedy chcę, czym chcę i jak chcę. Gwint musi dać mi możliwość walki z innymi zawodnikami i chcę walczyć o coś.

Skrawki, pył, ramki, portrety i wszystkie inne „znajdźki” są kosmetykami, które odblokowujemy w tym trybie. Tak szanowni Państwo, nawet skrawki.

R E K L A M A

Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli chcę grać na serio, czyli zawodowo, czyli podążać ścieżką esportową, to nie wyobrażam sobie sytuacji, że nie mam odblokowanej kolekcji, albo przynajmniej najważniejszych kart!

Wracając, skoro są to dwa różne systemy walutowe, to nie można ich mieszać. Gdyby Czerwoni dali możliwość odblokowywania nagród rankingowych na Pro Ladderze, to populacja trybu rankingowego mocno by ucierpiała. Ponieważ masa osób, która w większości nigdy nic nie osiągnie w Gwent Masters, będzie tam siedzieć i grać, tym bardziej dlatego, że mogliby zgarniać nagrody.

A to nie jest celem twórców. Czerwoni chcieli dać przestrzeń tym, którzy na poważnie traktują grę w Gwinta i chcą się realizować na ścieżce półprofesjonalnej lub profesjonalnej. Oni z założenia mają w nosie nagrody rankingowe, bo dla nich liczy się kwalifikacja w ramach Gwent Masters.

Gdyby w zamyśle autorów pojawił się pomysł, żeby zrobić rozbudowany system rankingowy, to by się tak stało, nie uważacie? Na szczęście tego nie zrobili i dali graczom możliwość konkurowania w ramach społeczności, której cele są takie same – Pro Ladder.

Podsumowując, spójrzcie w lustro i odpowiedzcie sobie na pytanie – gram casualowo, czy nie? Od tej odpowiedzi będzie zależeć, gdzie będziecie grali. I na siłę nie wymuszajcie na deweloperach łączenia obu systemów, bo to bzdura!

To trochę jakby narzekać na samouczki, które trzeba przejść, aby odblokować darmowych liderów! Bo przecież liderzy mogliby być nagrodami w rankingu…


Ćwiczenie czyni mistrza

To powiedzonko powinno zamknąć dyskusję na temat promowania graczy w Pro Ladderze, którzy grają więcej. A jak mają grać? Raz dziennie? Pro Ladder to nie miejsce dla newbie, czy casualowego gracza!

Mówimy o esporcie, o profesjonalnym podejściu. To jest praca. W przypadku Gwinta i tak mniejsza, niż przy teamowych esportach, ale i tak wymaga czasu i zaangażowania. Jeśli nie jesteś na to gotowy, to znaczy, że to nie jest ścieżka dla ciebie.

I tak uważam, że Czerwoni zbyt łagodnie podeszli do systemu MMR w ramach Pro Ladder, ponieważ realnie nie wymusza się na graczu, grania wszystkimi taliami. I szkoda.

Z założenia – Pro Ladder i Gwent Masters to droga profesjonalisty, a nie casuala. Skoro nie masz kilku godzin dziennie na grę, to znaczy, że nie masz nic wspólnego z esportem. I nic w tym złego, ale nie marudź, że skoro grasz raz na dwa dni po godzinie, to system powinien cię uwzględniać.

Przypomnijcie sobie ile godzin przygotowywał się do pierwszego Gwent Challengera, jego zwygcięzca – Lifecoach. Wiedza, umiejętności i wyniki, nie pojawiają się z kapelusza, tylko są efektem ciężkiej pracy!


Podsumowanie

Szanowni deweloperzy, mam nadzieję, że nie ulegniecie naciskom mas zwykłych graczy, którzy nie mają nic wspólnego z esportem i nie uprościcie założeń. Co więcej, powinniście podnieść jeszcze wyżej poprzeczkę, żeby oddzielić pro graczy, od wszystkich wannabe.

To może brutalne, ale prawdziwe. Rozumiem, że nie chcecie zniechęcać, ale to trochę jak dostanie się na studia, albo do wymarzonej pracy. Wygrywają najlepsi, bo miejsc jest zbyt mało. Życie.

Każdy może grać pod blokiem w piłkę nożną, ale nie każdy może grać w Realu Madryt.

R E K L A M A
zvr
Twoja reakcja
  • Bartłomiej Cieplik

    mądrze plecie, piwa mu polać !

  • Strzelec Bartek

    Co nie zmienia faktu że tylko tryhardy bedą w Gwent Masters.

    • Oskar Rolewicz

      a kto inny ma być?

      • Ganisz

        Dobre pytanie.

        • Oskar Machnik

          Najlepsi a nie Ci co najwiecej graja… bo to, ze ktos ma mniej czasu nie oznacza, ze jest gorszym zawodnikiem od kogos kto gra x godzin dziennie. Trening jest wazny jasne. Ale w glownej mierze liczy sie skill. A gra sie przewaznie nudzi po paru meczach.

          • Mateusz Mlody

            Skoro gra Cię nudzi po paru meczach oznacza (według mnie), że może Gwent Masters nie jest dla Ciebie.

          • Oskar Machnik

            Pro Ladder nie jest dla mnie zdecydowanie. Ale to nie znaczy, że nie mógłbym konkurować z graczami którzy tam się znajdują 🙂 i to jest sedno problemu. Będąc najlepszym graczem nie osiągniesz topki szybko bo co z tego, że jesteś top1 graczem skoro musisz rozegrać xxx meczy.

          • barat

            Właśnie po to jest XXX meczy 4 frakcjami byś udowodnił, że Twój MMR to nie jest przypadek. Jeśli jesteś na prawdę UberSuper to po rozegraniu dokładnie 400 gier będziesz uplasowany wysoko (bez potrzeby dalszego grindowania 1/2 klasami by podnieść wynik). Jeśli by nie było limitu gier, to i tak bez rozegrania tych 400-500 partii nie znalazłbys się wystarczająco wysoko. Poza tym (z tego co mi się wydaje) bez Pro Laddera też można zgarniać crown pointy, a jeśli jesteś „miszczem” to nawet będziesz zapraszany na turnieje 😉

          • barat

            Sęk w tym, że musi być jakieś minimum gier przy którym szczęście/pech nie jest aż tak ważne. Jakieś warunki muszą być – na Olimpiadę też nie bierze się każdego, a zakwalifikowanie wymaga nakładów finansowych i czasowych. Jestem casualem (w HS i teraz od tygodnia Gwent) i się z tym godzę. Jak ktoś nie jest w stanie ogarnąć średnio 7 gier dziennie (49/tydzień czyli wystarczy zrobić 6 rund pon-pt i przycisnąć w weekend) to jakim cudem chce być Pro?

          • wiesiu

            zgadza się …ot sedno problemu .gra powinna promować tych co wygrywają nie tych co dużo grają

        • Strzelec Bartek

          Wystarczyłoby tylko by się traciło punkty za przegraną. Tyle. Bo obecnie nie potrzeba żadnej inteligencji by dostać się do turnieju. Wystarczy jedynie olać życie prywatne i nawalać w Gwinta dzień i noc.

          • Piotr Kalsztyn

            ale po 400 grach się traci punkty za przegraną 🙂 (tak naprawdę wcześniej też, ale odblokowujesz sobie kolejny procent Twojego mmru, bo wyjściowo zaczynasz z 1200 na frakcję i od tego jak grasz zależy czy będziesz tracił, czy wygrywał. Tylko na początku wydaje się, że dostaje się za samą grę, bo po każdej grze zlicza Ci najpierw 1, potem 2, potem 3, itd. % mmr) Przecież te 400 gier, to jest taka baza, samo ich zagranie pewnie nie dałoby nawet wejścia do top1000 na koniec sezonu.

  • Kamil Pokornicki

    A to nie jest tak że jak ktoś zagra te 100 meczy każdą frakcją to ma już te 100% swoich punktów i dalej one się już nie mogą zwiększać ?

  • galbarOfficial

    Bardzo słuszne spostrzeżenia, lecz wątpię by osoby narzekające (nierozumiejące sensu) na ProLaddera zmieniły swoje podejście. Zwyczajnie trzeba ciut więcej wyobraźni i myślenia. I tego im życzę 😉

  • Emrim

    lul nawet nie wiedziałem, że ludzie mają z tym problem…

  • Piotr Kalsztyn

    A nikt nie zwrócił uwagi, że proladder dostarcza po prostu dużo więcej rozrywki niż zwykły ranking. Ile razy narzekaliśmy, że w mecie jedna talia dominuje. W pro ladderze grają wszystkie frakcje i to jest fantastyczne. A że trzeba grać dużo. W zwykłym sezonie żeby być u góry rankingu też pewnie wychodziło koło 400 meczy.

    • Stary Wąż

      Zgadzam się, grać trzeba szybko bo jak rozgrywka ma trwać ok. 20 minut bo przeciwnik myśli zawsze do końca to można policzyć ile potrwa rozegranie 100 spotkań razy ilość frakcji. Zawsze uważałem że czasy na wymiany kat czy inne decyzje są zbyt długie czasami idę w trakcie do kuchni po herbatkę.

  • Vitoslav

    Przestałem grać na pro ladderze, bo według mnie większość graczy gra tam na niskim poziomie. Nie chodzi mi o to, że grają tam słabi gracze, bo wiadomo, że tak nie jest. Chodzi mi o to, jak grają na pro ladderze. Gry są w większości szybkie, ruchy niezbyt przemyślane (byle szybko) i dużo zagrań RNG. Wygląda na to, że system promuje granie na akord a nie granie dobre. Na zwykłym ladderze większość gier jest na wyższym poziomie. Żeby sprawdzić, czy moje spostrzeżenia są słuszne obejrzałem kilku strimujących dobrych graczy. Wnioski te same: rzadko zdarzają się gry na poziomie…

  • Tomasz Ski

    Ja jedynie nie potrafię zrozumieć, jak można używać wspólnie słów takich jak „grać na serio”, „grać zawodowo”😀. Przecież nie można grać na serio, granie to granie, nie ma w nim żadnej powagi. Można dom zbudować lub chleb upiec, to są kwestie istotne. Ale granie! I to jeszcze esport! 😉

Cześć!

Sign in

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zamknij
z

Ładowanie...