Karczma na Discordzie Dołącz do naszej grupy na FB!
Strona główna » GWENT Challenger #2 – podsumowanie dnia 1!
Esport Newsy

GWENT Challenger #2 – podsumowanie dnia 1!

Podsumowanie 1 dnia zmagań!

Wczorajszy pełen gwintowych emocji dzień dobiegł końca. Miała miejsce inauguracja turnieju GWENT Challenger (o którym informowaliśmy tutaj). W tym artykule zrobimy sobie podsumowanie dnia 1 tych rozgrywek! Przygotowaliśmy też tekst o całej oprawie GWENT Challengera, z którym warto się zapoznać, bo atmosfera tego turnieju to rzecz, którą ciężko jest się nie zachwycać!

Wczoraj odbyły się cztery spotkania ćwierćfinałowe, zaś już dziś czekają nas półfinały i wielki finał! Informowaliśmy Was także o zaplanowanej prezentacji nowości od deweloperów pomiędzy półfinałami, a finałem właśnie.


Rozgrywki

Tailbot vs Shaggy

Shaggy miał okazję zrewanżować się na pewnym siebie Polaku za przegraną na 3 GwentSlamie (relacja z tego wydarzenia znajduje się tutaj). Przywiózł ze sobą zaskakujące talie, lub przynajmniej zaskakujące techy, takie jak Vesemir z Mandragorą w jego Rębaczach Skellige. Właśnie grając nimi przegrał drugą grę z Henseltem Tailbota, a robotę zrobiła mu Pożoga wyciągnięta z Dijkstry i Villentretenmerth. Pierwszą zaś udało mu się wygrać – Henselt ma świetny matchup z Ukrytym i sprawdza się szczególnie dobrze przy wygranym coinie.

O trzeciej odsłonie nie muszę w ogóle wspominać. Talia – Zaskoczenie zwycięzcy GWENT Open #1 okazała się niewypałem. Wszystkie trzy Wiedźmy na ręce i Harpia? To nie mogło się udać.

Czwarta, i ostatnia jak się okazało rozgrywka była wojną Skellige vs Skellige. Tailbot zaprezentował się z klasycznym discardem, a Shaggy miał ww. osłabianie na Rębaczach. Maszyna do robienia pasywnych punktów nie dała rady jednak doprowadzić do wyniku 2-2 w meczach. Austriak pożegnał się z turniejem, zaś nasz rodak zameldował się w finale. Pozostaje trzymać za niego kciuki, gratulacje!


Adzikov vs Kolemoen

Eh… Naprawdę wolałbym nic nie napisać o tym meczu. Naprawdę szkoda mi Adzikova, który niestety po raz enty odpada już 1 dnia rozgrywek na wielkim turnieju. Co ma wpływ na słabe wyniki top 1 gracza na Pro Ladderze? Musiałbym być na jego miejscu, żeby pojąć jak to jest wpaść w błędne koło złych wyników. Ja ciągle w niego wierzę, bo nie bez kozery znajduje się bądź co bądź wśród najlepszych graczy Gwinta i jestem pewien, że okres gwałtownego wzlotu nastąpi w jego karierze!

R E K L A M A

Wynik 3-0 w pełni odzwierciedla wynik całego starcia. Skoncentrowany Kolemoen nie dawał się nabrać na tanie sztuczki np. tą, kiedy Adzik próbował ustawić sobie Utopcami dobre Igni w 1 rozgrywce.

Trzeba też przyznać, że Polaka nie opuszczał pech – a to zaciągnął się Mrozem, a to DJ wyciągnął mu pustego Jana Natalisa. Przysłowiowy „bożek” szczęścia zagościł zaś w tym meczu u reprezentanta Niemiec – nie pamiętam ręki, która byłaby u niego zła – wszystko mu wczoraj wychodziło.

Ostatnia gra przelała czarę goryczy – naprawdę z ciężkim sercem patrzyło się w ostatniej rundzie na Adzika, który pewnie chciał, aby ten mecz się już kończył, ale dograł to do końca i nie wymiękł. Kolemoen rozegrał świetnie zawody i w pełni zasłużył na miejsce w półfinale, zaś Andrzej kolejną okazję na przełamanie złej passy będzie miał na styczniowym GWENT Openie. Powodzenia Adzik!


Freddybabes vs J0rah

Mój osobisty faworyt do wygrania całego turnieju, Freddybabes przed samym meczem miał podobno jakieś problemy zdrowotne, co było widać nieco w grze numer 1 z niemieckim graczem turniejowym J0rah’em (chyba dobrze odmieniłem). J0rah nie gra dużo Pro Laddera, ale już pokazał, że na turniejach jest jednym z najlepszych (finał pierwszego GWENT Open).

Jak wyżej wspomniałem, wpływ choroby pokrzyżował plany Freddiemu, który został skarcony przez podwójnego Avallac’ha którego grał w swoich Rębaczach Skellige J0rah. Radowid nie lubi zaciągać się Komandosami czy Piechurami, a to właśnie zaważyło o zwycięstwie Niemca (Freddy niestety dobrał właśnie Piechura mając jednego z nich na ręku).

Brytyjczyk odgryzł się rywalowi za niepowodzenie już w kolejnej odsłonie – zwyciężył on opozycyjnych Szpiegów Emhyra swoim Pożeraniem, dzięki fantastycznemu tempu i wygranej 1 rundzie – J0rah odrabianie punktów okupił sporymi stratami, choć jego ręka wyglądała na jedną z najlepszych, jakie w ogóle można mieć.

Kolejne dwie gry to kunszt gry Freddiego – odparł on kolejne dwa ataki Cesarstwa Nilfgaardu swoimi Królestwami Północy i Skellige na Przeklętych i odniósł zasłużoną wiktorię mając nieco gorszą rękę grając Wyspiarzami. Bardzo duży wpływ na wynik ostatniej gry miał Gremista rzucający Mgłę, która odblokowała martwy Kaganiec Freddiego.

Mimo przychylności mulliganów i przyzwoitej gry, J0rah musiał uznać wyższość Brytyjczyka. Jak się okazuje, nie wystarczy tylko dobre rozdanie do wygrania rozgrywki – na nic się ono zda, gdy przeciwnik ma odpowiedzi na nasze zagrania.


Lifecoach vs GameKingAT

Walką wieczoru i ozdobą ćwierćfinałów był pojedynek GameKinga z Lifecoachem (de facto obrońcą tytułu, a raczej zdobywcą poprzedniego pierścienia).

Jeśli naprawdę chcecie przeżyć te emocje, to musicie obejrzeć ten mecz z polskim komentarzem (link pod koniec artykułu)! Ja swoimi słowami nie jestem w stanie oddać atmosfery tego starcia, jak zrobili to prowadzący! Naprawdę warto! Sam mecz patrząc na wynik mógł wydawać się jednostronny (3-0 dla LC), ale w zupełności tak nie było. Obaj gracze wspięli się na szczyt swoich umiejętności i zasługują na szacunek za swoją grę!

Pierwsze dwa starcia hegemonów wygrał Adrian Koy ze sporym spokojem, choć obie te gry były naprawdę bliskie i równie dobrze to Raffael Iciren mógł dopisać je na swoje konto. W pierwszej grze (mirrorze discardu) dużą rolę odegrał Kaganiec, którym LC przeciągnął wrogiego Olgierda, co dało mu przewagę i przesądziło jak się okazuje o jego zwycięstwie.

W drugiej znów podwaliną pod triumf niemieckiego gracza była ta złota karta specjalna – zabierając nim Ronvida odebrał GameKingowi dodatkowy token pod Róg Dowódcy i dodatkowe dwa punkty ze Wzmocnionej Wieży. Okazało się to wystarczającą przeszkodą dla Raffaela.

Ostatnią odsłonę tej bitwy pozostawiam bez komentarza – jego lwią część opisałem w dzisiejszym odcinku Pewnego razu w Gwincie i serdecznie zapraszam do zapoznania się z tym artykułem, bo pisać dwa razy o tym samym nie ma potrzeby.


Angielska transmisja:


Polska transmisja:


Prośby Karczmarza

Jeśli lubisz czytać artykuły i informacje na Gwint24.pl to proszę daj temu wyraz i polub nas na FB oraz daj subskrypcję portalu – ikonka dzwonka w prawym, dolnym rogu – lub akceptacja informacji o wysyłaniu powiadomień na przeglądarkę, gdy dodamy coś nowego!

R E K L A M A
zvr
Twoja reakcja

Cześć!

Sign in

Zapomniałeś hasła?

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zamknij
z

Ładowanie...